
Wiadomość
14 maja 2018Coraz więcej osób wspiera socjalistów
Wszelkiego rodzaju ludzie wyrazili poparcie dla Islandzkiej Partii Socjalistycznej (Sósíalistaflokkurinn) na Facebooku i w Internecie w ciągu ostatniej doby. Oto kilka przykładów:
Oddný Eir Ævarsdóttir, pisarka:
„Islandzka Partia Socjalistyczna jest raczej orzeźwiającym faktem właśnie dzisiaj. I nie tylko nazwa! Polityka wydaje się przemyślana i opracowana na podstawie aktywnego dialogu w oddolnych strukturach. I ci wspaniali ludzie na liście. Nowe głosy, inne spojrzenie na władzę. Myślę, że to jest naprawdę uczciwa nadzieja na prawdziwą lewicę.
Nie zgadzam się, że lewica i prawica to przestarzała miara w polityce. To błąd myślowy, wynik długotrwałego wpływu myślenia rynkowego na wszelkie myślenie. Socjalistyczne wyzwanie powinno nas obudzić z letargu, zaprzeczenia i współuzależnienia. Większość partii dryfuje w stronę centrum. Potrzebujemy dziś więcej dynamiki w polityce: Zdecydowanych biegunów. I aktywności w kierunku lewicy.
Przeprowadzono wiele nieudanych eksperymentów socjalistycznych i przeprowadzono bardzo wiele nieudanych eksperymentów antysocjalistycznych na świecie i na Islandii. Moglibyśmy spróbować na nowo zdefiniować ideę socjalizmu i sprawdzić, czy władza może naprawdę działać na rzecz siły współczucia.
Wyobraźmy sobie, gdybyśmy mogli zobaczyć, jak empatia przekształca systemy, tak aby stały się aktywne dzięki sprawiedliwości! I działały. Czyż nie byłoby to dla nas wszystkich więcej niż trochę orzeźwiające?”
Eiríkur Jónsson, były przewodniczący Związku Nauczycieli (Kennarasambandið):
„Teraz podjąłem decyzję. Głosuję na Islandzką Partię Socjalistyczną. A ty? Dołącz do nas.”
Gunnar Sigurðsson, reżyser i były przewodniczący otwartych spotkań obywatelskich (fundarstjóri opinna borgarafunda):
„Dobrzy ludzie i inni, którzy nie uważają się za szczególnie dobrych ludzi. Podjąłem świadomą decyzję, aby mój głos w nadchodzących wyborach do rady miasta Reykjavík oddać na Islandzką Partię Socjalistyczną. Chciałbym zobaczyć ludzi, którzy tam kandydują, zasiadających przy stole, aby pracować nad swoimi sprawami. Mam już dość tych zawodowych polityków, którzy sadzą przyjaciół i krewnych w komitetach i instytucjach, niezależnie od tego, czy ci ludzie nadają się na takie stanowiska, czy nie. Chcę, aby pracujący ludzie, kobiety i mężczyźni, zasiadali przy stole i chcę, aby decyzje dotyczące np. mieszkań socjalnych były podejmowane we współpracy z tymi, którzy potrzebują tych usług, a nie przez jakichś wysoko opłacanych przyjaciół tych, którzy monopolizują ten system. Partie, kobiety i mężczyźni, którzy kandydują do służby, zwłaszcza ci, którzy uczynili to swoim życiowym celem, muszą zacząć postrzegać siebie jako przedstawicieli usług dla tych, którzy mieszkają w miastach i na wsiach kraju, a nie jako przedstawicieli swoich partii, tylko po to, aby umieścić jak najwięcej osób na stanowiskach, w komitetach i innych pracach w miastach i gminach tego kraju. Dlatego zachęcam wszystkich, aby oddali głos na Islandzką Partię Socjalistyczną, wspierając te głosy, które chcą bardziej ludzkiego miasta i instytucji.”
Sigurjón Magnús Egilsson, dziennikarz:
Nie było nam łatwo, braciom. Mama jednak robiła wszystko, co mogła, a czasem pewnie nawet więcej. Dlaczego tak było, pozostawiam bez komentarza, ale czasem było to dość trudne.
W czasach niedostatku przeprowadziliśmy się z Hafnarfjörður do Reykjavíku. Tata, który był mechanikiem samochodowym, dostał pracę w warsztacie u Steindóra, który prowadził dużą firmę taksówkarską. Z pracą wiązało się wynajęte mieszkanie przy Seljavegur 33. Ten dom należał do Steindóra, a jego pracownicy wynajmowali od niego. Byli w ten sposób związani z pracodawcą, byli w niewoli. My, bracia, dobrze się czuliśmy na Seljavegur. Ale mama nie. W końcu to ona miała zmartwienia.
W naszym najbliższym sąsiedztwie znajdowały się na przykład Selbrekkur i Selbúðir. W naszej dzielnicy nie było niczym niezwykłym, że ludzie byli biedni. Wielu biednych ludzi mieszkało po tamtej stronie Framnesveg.
Potem małżeństwo mamy i taty dobiegło końca. Ponieważ mama nie była już żoną pracownika Steindóra, musiała się wyprowadzić. Nastała niepewność. Ona sama z nami, czterema chłopcami.
Po poszukiwaniach mieszkania do wynajęcia mama wynajęła trzypokojowe mieszkanie przy Tjarnarstíg w Seltjarnarnes. To było ładne otoczenie. Był tam jednak jeden cień. Właścicielem domu był wielebny Árelíus Níelsson, pastor kościoła Langholtskirkja.
Cóż, na początku każdego miesiąca jeździłem autobusem do Álfheima, gdzie stała okazała plebania. Tam mieszkał Árelíus. Nieważne, jaka była pogoda. Árelíus nigdy nie zaprosił mnie do przedpokoju, kiedy pisał pokwitowanie. Zawsze kazał mi stać na zewnątrz, niezależnie od warunków. Nigdy się ze mną nie żegnał. Tylko podawał mi pokwitowanie, w milczeniu.
Dom przy Tjarnarstíg był ogrzewany olejem. Ogrzewanie było słabe, psuło się wciąż i wciąż. Zarówno zimą, jak i w innych porach roku. Árelíus niechętnie naprawiał ogrzewanie, a u nas często było zimno, lodowato. Szyby często były oszronione od wewnątrz i musieliśmy z tym żyć. Pastor nie zgodził się na naprawę. Ale czynsz otrzymywał.
Pamiętam, że w drodze ze szkoły do domu myślałem przede wszystkim o tym, czy w domu jest ogrzewanie, czy nie. Rozczarowanie na widok oszronionych szyb było często wielkie i bolesne. Można by powiedzieć więcej, ale nie ma takiej potrzeby. Wielebny Árelíus był złym wynajmującym.
Sytuacja mamy nie poprawiła się, można powiedzieć, dopóki nie dostała mieszkania w osiedlu robotniczym w Breiðholt. Wraz z tym zniknęły wątpliwości i lęk, a także warunki czy złośliwość wynajmujących.
Dziś inni ludzie znajdują się w podobnych lub takich samych warunkach. Część tych ludzi kandyduje z ramienia Islandzkiej Partii Socjalistycznej. Chcą spróbować poprawić sytuację tych ludzi, którzy nie znają niczego poza wątpliwościami i lękiem. Przez dziesięciolecia nie zajmowałem stanowiska wobec partii politycznych. Teraz to robię, ludzie, którzy doświadczają tego samego co ja, to moi ludzie. Zamierzam głosować na Islandzką Partię Socjalistyczną w wyborach za dwa tygodnie.”