
Wiadomość
10 października 2018Nie w naszym imieniu
Zgodnie z paskiem płac byłego zagranicznego kierowcy, który tymczasowo pracował dla Strætó bs., a który posiadam, Strætó pobierało od niego czynsz i opłaty za bilety lotnicze, ponieważ firma zatrudniła go za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej. Czynsz wynosił 70 tysięcy koron za dzielenie pokoju z inną osobą. Biorąc pod uwagę oświadczenie Strætó, które firma wydała po tym, jak rozpocząłem dyskusję na temat złej sytuacji imigrantów na nisko płatnych stanowiskach i na rynku wynajmu, nie można zakładać, że Strætó wynajmuje miejsca do spania dla swoich pracowników ani pobiera opłat za ich przelot na Islandię. Można zatem założyć, że Strætó potrąciło pracownikowi opłaty za miejsce do spania i bilety lotnicze, a następnie przekazało je agencji pracy tymczasowej, która dostarcza Strætó siłę roboczą, prawdopodobnie Elju, ponieważ w oświadczeniu Strætó stwierdzono, że firma współpracuje z Elju. Warto zauważyć, że większość właścicieli Elju to pracownicy spółki zależnej Gamma; Heildar fasteignafélags.
Zgodnie z ustawą z 1930 roku, pracodawca jest zobowiązany do wypłacania pracownikom wynagrodzenia w prawnym środku płatniczym i nie wolno mu potrącać długów z wynagrodzenia pracowników, chyba że zostało to specjalnie uzgodnione. Przepisy te zostały wprowadzone w celu ochrony pracowników, ponieważ przed tym czasem, ponad 88 lat temu, wielu właścicieli firm wykorzystywało słabą pozycję pracowników i odzyskiwało dużą część ich wynagrodzeń poprzez czynsz, kredyty w prowadzonych przez siebie sklepach i tym podobne. Przepisy te miały chronić pracowników przed odzyskiwaniem przez właścicieli firm ich wynagrodzeń. Jest zatem niedopuszczalne, aby pracodawca pobierał z wynagrodzeń ludzi opłaty na rzecz osoby trzeciej. Firmy pobierają opłaty na rzecz podatków, funduszy emerytalnych i związków zawodowych, ale nie wolno im potrącać z wynagrodzeń pracowników z powodu długów wobec innych firm. Nawet jeśli pracownik podpisze umowę, która na to zezwala, można przedstawić ważne argumenty, że ze względu na słabą pozycję imigrantów wobec wynajmującego i pracodawcy, takie umowy są nieważne. Jest to karalne, gdy ludzie wykorzystują swoją silną pozycję wobec tych, którzy są słabsi, aby skłonić tych słabszych do zrzeczenia się praw.
To właśnie z powodu tej słabej pozycji pracowników wobec Strætó i agencji pracy tymczasowej nie mogę załączyć tutaj zdjęcia paska płac. Zaznaczam jednak, że wspomniana osoba nie pracuje już w tym kraju.
Wcześniej informowano, że pracownicy w innych branżach, zatrudnieni za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej Elju, są obciążani kwotą 75 tysięcy koron miesięcznie za miejsce do spania (zobacz wiadomość DV:http://www.dv.is/…/rukka-erlenda-starfsmenn-um-150-thusund…/). W ten sposób, upychając zagranicznych pracowników do mieszkań i innych lokali, po dwóch, a nawet więcej do każdego pokoju, jak widać w wiadomości, agencja pracy tymczasowej pobiera wielokrotnie wyższy czynsz niż ten, który można by uzyskać za lokal, gdyby był wynajmowany jednej osobie. Nie ujawniono jednak wcześniej, że Strætó bs., firma należąca do nas wszystkich, pobiera ten skandalicznie wysoki czynsz od kierowców, którzy otrzymują niskie wynagrodzenie. Strætó jest zatem aktywnym uczestnikiem wyzysku kierowców Strætó przez agencje pracy tymczasowej.
A Strætó, poprzez swoje relacje biznesowe z Elju, ponosi również odpowiedzialność za sposób, w jaki kierowcy są kuszeni do kraju. Zgodnie z oświadczeniem Strætó, firma współpracuje z Elju od trzech lat. W ogłoszeniu na rumuńskiej stronie internetowejhttps://www.olx.ro/…/soferi-autobuz-islanda-cu-limba-englez…przedstawiono pozytywny obraz pracy. Stwierdza się, że oferowana jest wspaniała okazja do pracy, która obejmuje hojny pakiet z podstawowym miesięcznym wynagrodzeniem w wysokości 2500 euro netto (około 330 tys. koron). W ogłoszeniu podano, że pracownicy będą pracować dla Ratusza w Reykjavíku, co nie jest prawdą. Stwierdzono również, że zakwaterowanie, bilet lotniczy i transport z lotniska zostaną w pełni opłacone przez pracodawcę, ale później zostaną potrącone z wynagrodzenia bez dalszych wyjaśnień. W ogłoszeniu podano, że agencja pracy tymczasowej nie pobiera żadnych opłat od swoich pracowników. Jednak agencja pracy tymczasowej otrzymuje następnie znaczne kwoty od Strætó bs. jako prowizję za każdego pracownika. Jest to część procesu rekrutacji, którą w przeciwnym razie powinni zajmować się menedżerowie ds. pracowników lub zasobów ludzkich Strætó bs.
Aby otrzymać 330 tysięcy koron netto, kierowca musi mieć ponad 450 tysięcy koron brutto wynagrodzenia, a żeby to osiągnąć, musi dużo pracować wieczorami i w weekendy. Ale wtedy jeszcze trzeba mu potrącić czynsz za miejsce do spania i bilety lotnicze. Aby otrzymać 330 tysięcy koron netto po odliczeniu czynszu, kierowca musiałby mieć około 575 tysięcy koron brutto wynagrodzenia, co jest prawie niemożliwe do osiągnięcia dla kierowcy w Strætó. Reklama Elju przedstawia zatem inny obraz pracy niż rzeczywistość.
Strætó to firma publiczna. Jest własnością nas, mieszkańców Reykjavíku i okolicznych gmin, i jest zarządzana na naszą odpowiedzialność. To pokazuje, jak daleko posunięta jest erozja praw i warunków pracy, gdy firmy publiczne płacą swoim pracownikom niskie wynagrodzenia, a następnie potrącają im dużą część jako odliczenie od pensji. W ten sposób firma publiczna stała się w rzeczywistości częścią sieci bezwzględnych firm prywatnych.
Strætó bs., publiczna firma należąca do nas, mieszkańców obszaru metropolitalnego, stała się firmą windykacyjną dla drapieżnych GAMMA, które wykorzystują trudną sytuację osób o niskich dochodach. Bez wątpienia zarząd Strætó usprawiedliwia to tym, że nie łamią żadnych przepisów, ufając, że umowy, które pracownicy są zmuszeni podpisywać, są tak skonstruowane. Ale to nie ma znaczenia. Zarząd i kierownictwo Strætó nie mają uprawnień do wciągania naszej wspólnej firmy w nędzną działalność wyzyskującą, która żeruje na potrzebach zagranicznych pracowników pod osłoną słabej ochrony islandzkich władz i opóźnionej reakcji ruchu związkowego na rozwój islandzkiego rynku pracy w kierunku zwiększonego wyzysku i ucisku.
Ostatnio toczyła się szeroka dyskusja na temat nielegalnych praktyk wobec zagranicznych pracowników, a teraz okazało się, że Strætó współpracuje z firmą, która została tam wymieniona. Potępiam postępowanie Strætó bs. wobec swoich pracowników i wzywam wszystkich właścicieli Strætó do zrobienia tego samego, wszystkich mieszkańców obszaru metropolitalnego. Żądam, aby Strætó wypłaciło swoim pracownikom należne im wynagrodzenie i zaprzestało wszelkich poborów na rzecz agencji pracy tymczasowej i wynajmujących. Przez cały ubiegły wiek pracownicy walczyli o swoje prawa i wolność od ucisku właścicieli firm. Kiedy firmy publiczne, takie jak Strætó, uczestniczą w łamaniu tych praw, musimy wstać i powiedzieć stop. Żadnego wyzysku zagranicznych pracowników na nisko płatnych stanowiskach, a już na pewno nie w naszym imieniu.
Sanna Magdalena Mörtudóttir