Sósíalistaflokkurinn
Zbyt mało i zbyt małe okruchy chleba dla gorzej sytuowanych

Wiadomość

13 czerwca 2018

Zbyt mało i zbyt małe okruchy chleba dla gorzej sytuowanych


„Umowa koalicyjna jest absurdalnym wynikiem tego, co partie mówiły i głosiły w kampanii wyborczej, która ostatecznie w dużej mierze dotyczyła kryzysu mieszkaniowego, polityki niskich płac i innych interesów gorzej sytuowanych” – mówi Sanna Magdalena Mörtudóttir, radna miasta z ramienia socjalistów, o umowie koalicyjnej Sojuszu Socjaldemokratycznego, Reformy, Piratów i Ruchu Lewicowo-Zielonego. „Ta umowa nie zapowiada żadnych znaczących działań, które poprawiłyby warunki życia osób o niskich dochodach i innych ubogich. Okruchy chleba, które otrzymują, są zarówno nieliczne, jak i małe.”

Sanna i Daníel Örn Arnarsson, zastępca radnego miasta, zwracają uwagę, że wśród deklaracji o dążeniu do tego i owego, są tylko trzy konkretne rzeczy, które można powiązać z ostrą debatą w kampanii wyborczej na temat warunków życia gorzej sytuowanych.

Po pierwsze, planuje się zwiększenie liczby mieszkań socjalnych o 500 w ciągu kadencji. „To jest w rzeczywistości deklaracja kontynuacji kryzysu mieszkaniowego w Innym Reykjavíku, tej części społeczeństwa, gdzie mieszkają osoby o niskich dochodach, ubodzy emeryci i renciści, imigranci, najemcy i młodzi ludzie na marginesie rynku pracy i mieszkaniowego” – mówi Daníel. „Dziś około 960 rodzin znajduje się na liście oczekujących na mieszkania socjalne w Reykjavíku i wiadomo, że za tą listą kryją się tysiące, które potrzebują mieszkania socjalnego, ale nie widzą sensu w zapisywaniu się na listę oczekujących, której władze miasta nie zamierzają opróżnić.”

„Większość zamierza prowadzić niemal niezmienioną politykę mieszkaniową, a jest to polityka mieszkaniowa, która ma na celu, aby gorzej sytuowani ponosili wszystkie koszty kryzysu” – mówi Sanna. „Gorzej sytuowani w Reykjavíku ponieśli ogromne podwyżki czynszów z powodu kryzysu mieszkaniowego, a te podwyżki pochłonęły środki do dyspozycji tych rodzin, które najmniej mogły sobie pozwolić na dodatkowe obciążenia. To jest bezlitosna polityka wobec ubogich ludzi, przerzucanie wszystkich kosztów problemu na tych, którzy najmniej są w stanie je ponieść.”

Następnie wskazują na kwestie transportu. Większość chce zwiększyć liczbę kursów autobusów w godzinach szczytu i znieść opłaty za przejazdy dla dzieci w wieku 12 lat i młodszych podróżujących w towarzystwie dorosłych, podczas gdy dziś autobusy są bezpłatne dla dzieci w wieku sześciu lat i młodszych. „Jak ubogie rodziny mają z tego skorzystać?” – pyta Daníel. „Czy samotna matka pracująca za niską płacę ma brać wolne, aby móc podróżować z dzieckiem po szkole na zajęcia pozalekcyjne lub do dziadków? I po co? Żeby autobus otrzymał od niej pełną opłatę zamiast połowy od dziecka?”

„Nie rozumiemy tej propozycji” – mówi Sanna. „Czy większość obawia się, że dzieci nadużyją usługi, jeśli będą mogły podróżować autobusem za darmo? Za tą propozycją kryje się jakaś myśl, której nie rozumiemy. Wychodzi się naprzeciw żądaniom ludzi, ale w taki sposób, że im to nie służy.”

Trzecia kwestia dotyczy niższych opłat w szkołach, ale socjaliści w kampanii wyborczej wskazywali na rosnące podziały klasowe w systemie szkolnictwa. W umowie koalicyjnej zaproponowano dwie rzeczy: z jednej strony, aby każda rodzina nie płaciła czesnego za więcej niż jedno dziecko, a z drugiej strony, aby każda rodzina nie płaciła opłat za wyżywienie za więcej niż dwoje dzieci po 2021 roku.

„Szkoła powinna być bezpłatna” – mówi Sanna. „Bezpłatna szkoła jest jednym z filarów systemu opieki społecznej i warunkiem dobrego społeczeństwa. Chociaż te propozycje obniżają opłaty dla rodzin wielodzietnych, są to tylko małe kroki, które przyniosą korzyści niewielu. Ja i Daníel oboje wychowaliśmy się jako ubogie dzieci. Te propozycje nic by nie zmieniły dla nas ani dla naszych ubogich matek. Dziś jest mnóstwo dzieci, które żyją w takich samych warunkach, w jakich my żyliśmy. W tej umowie nie ma nic, co by pomogło tym dzieciom. I to jest smutne.”

Sanna i Daníel zwracają uwagę, że złożyli partiom większościowymofertęwsparcia w siedmiu kwestiach, na które socjaliści kładli nacisk w kampanii wyborczej. Były to jasne propozycje mające na celu przeciwdziałanie kryzysowi mieszkaniowemu, polityce niskich płac, bezsilności gorzej sytuowanych, rosnącym podziałom klasowym i pogarszającym się warunkom życia.

„Nic w tej umowie nie dotyka tego, co proponowaliśmy” – mówi Daníel. „Umowa ujawnia, że partie większościowe żyją w innym Reykjavíku niż my, socjaliści. Jeśli ludzie porównają nasze propozycje z umową koalicyjną, zobaczą, ile prawdy było w kampanii wyborczej socjalistów, która częściowo odbywała się pod hasłem Inny Reykjavík. Duża część mieszkańców miasta żyje w rzeczywistości, której polityka w Ratuszu nie jest w stanie dotknąć, nie chce widzieć i nie zamierza na nią reagować.”

Sanna podchwytuje to. „Umowa koalicyjna określa, jaka będzie rola nas, socjalistów, w tej kadencji” – mówi ona. „Musimy stać się radnymi miasta dla tych ludzi, których umowa koalicyjna ignoruje i nie jest w stanie dotknąć; ludzi, których Ratusz nie chce ani widzieć, ani słyszeć.”