Sósíalistaflokkurinn
Socjaliści chcą, aby najemcy mieli głos w mieście.

Wiadomość

15 czerwca 2018

Socjaliści chcą, aby najemcy mieli głos w mieście.


„Proponujemy, aby miasto wspierało najemców w Félagsbústaðir w założeniu stowarzyszenia w celu ochrony swoich interesów wobec firmy, i aby to nowe stowarzyszenie najemców mogło wyznaczyć trzech obserwatorów do zarządu Félagsbústaðir” – mówi Sanna Magdalena Mörtudóttir, radna miejska Islandzkiej Partii Socjalistycznej, która przedstawi tę propozycję na pierwszym posiedzeniu nowej rady miasta we wtorek w przyszłym tygodniu, 19 czerwca.

Sanna sama ma doświadczenie z bezsilnością najemców w Félagsbústaðir, ponieważ jej samotna matka otrzymała mieszkanie socjalne po kilku latach walki o mieszkanie. Po tym, jak Sanna niedawno ukończyła studia uniwersyteckie, straciła swoje mieszkanie studenckie i ponownie przeprowadziła się do domu swojej matki.

„Najemcy w Félagsbústaðir doświadczają dużej bezsilności, podobnie jak ci, którzy utknęli na liście oczekujących na mieszkania socjalne” – mówi Sanna. „Istnieją długie kanały komunikacji od tych, którzy wynajmują w Félagsbústaðir, do tych, którzy podejmują decyzje. Najemcy nie mają nic wspólnego z rozwojem firmy, nie uczestniczą w decyzjach dotyczących strategii i nie mają wpływu na usługi. To jest złe nie tylko dla najemców, ale także dla samej firmy. Nie można zbudować dobrych usług bez aktywnego dialogu i konsultacji z tymi, którzy z nich korzystają.”

„W latach neoliberalizmu mieszkania socjalne zostały przeniesione z systemu miejskiego do specjalnej firmy, która jest w całości własnością miasta Reykjavík” – mówi Daníel Örn Arnarsson, zastępca radnego miejskiego Islandzkiej Partii Socjalistycznej. „Ten układ jest swego rodzaju pierwszym krokiem do prywatyzacji. Instytucja publiczna zostaje przekształcona w spółkę akcyjną, a kształtowanie polityki i działalności przeniesione z demokratycznie wybranej platformy rady miasta do członków zarządu spółki akcyjnej, którzy odpowiadają przed miastem jako akcjonariuszem, a nie przed społecznością ludzi. Mieszkania socjalne są umieszczane w firmie, która zachowuje się tak, jakby była firmą na wolnym rynku, należącą do jakiegoś kapitalisty.”

Daníel zwraca uwagę, że w ten sposób społeczna rola instytucji staje się drugorzędna, a ich rola jest definiowana przez spółkę akcyjną. Ich celem staje się niezależność finansowa na przyszłość i generowanie zysków dla właściciela, lub przynajmniej niepotrzebowanie jego wsparcia finansowego. „Cóż to za decyzja?” – pyta Daníel – „aby ukształtować Félagsbústaðir jak każdą inną firmę wynajmującą na rynku, gdzie czynsz ma nie tylko pokrywać koszty operacyjne i spłaty kredytów, ale także spłacać kredyty znacznie szybciej niż wynosi okres użytkowania nieruchomości. Oznacza to, że czynsz od najbiedniejszych ludzi w Reykjavíku ma budować kapitał własny Félagsbústaðir i finansować zakup nowych nieruchomości przez firmę. Biedni mają więc sami finansować swój system mieszkań socjalnych.”

Daníel mówi, że to jest sedno neoliberalizmu. „Najpierw znosi się podatki i opłaty dla firm, kapitału i bogatych. Następnie państwo i miasto zadłużają się, aby sfinansować to, co wcześniej pokrywały podatki od firm, kapitału i bogatych. Kiedy nie można już zaciągnąć więcej pożyczek, usługi są cięte i/lub opłaty są zwiększane dla tych, którzy korzystają z usług, czyli we wszystkich przypadkach dla biednych i chorych, starszych, niepełnosprawnych i marginalizowanych. Weszliśmy w okres, w którym najsłabiej sytuowani mają sami utrzymywać swój własny system opieki społecznej” – mówi Daníel.

„Oczywiście celem Islandzkiej Partii Socjalistycznej jest odwrócenie tej prywatyzacji usług publicznych poprzez przekształcenie ich w spółki akcyjne” – mówi Sanna – „ale dziś nie mamy na to wystarczającej siły. Zamiast tego proponujemy, aby miasto Reykjavík wspierało to, aby najemcy w Félagsbústaðir utworzyli stowarzyszenie wokół swoich wspólnych interesów i mieli możliwość prowadzenia niezbędnej walki o swoje interesy. Firmy i bogaci mogą prowadzić bezwzględną walkę o interesy w społeczeństwie, a przekształcenie Félagsbústaðir w spółkę akcyjną jest jednym z tego skutków. Jeśli nie chcemy, aby społeczeństwo było w pełni kształtowane przez interesy bogatych, musimy wzmocnić siłę organizacji publicznych i wspierać rozwój stowarzyszeń na rzecz dobra publicznego. Ludzie muszą mieć narzędzia do obrony przed nadmierną siłą bogatych.”

Sanna mówi, że niewiele grup w społeczeństwie jest tak bezsilnych jak najemcy w Félagsbústaðir i ci, którzy są na liście oczekujących na mieszkania socjalne. Każdy najemca staje przed władzą sam, bez wsparcia i bez żadnego zaplecza. „Nikt nie dostaje mieszkania w Félagsbústaðir, chyba że jest w stanie bankructwa ekonomicznego, a w większości przypadków nawet to nie wystarcza. Najemcy Félagsbústaðir to zatem ludzie, którzy są w najgorszej sytuacji w społeczeństwie. Każdy z nich ma niewielkie szanse wobec władzy. Zjednoczeni najemcy mogą jednak stworzyć silną organizację liczącą do dwóch tysięcy rodzin. Ale ponieważ są to ludzie biedni, którzy nie mają nic do stracenia, organizacja ta nie powstanie bez wsparcia miasta” – mówi Sanna.

„I łatwo jest uzasadnić to wsparcie” – mówi Daníel. „Choćby tylko po to, aby zapewnić, że usługi Félagsbústaðir rozwijają się w normalny sposób. Co uważacie za lepsze: budowanie jej na relacjach, w których każdy najemca staje przed firmą sam i bez wsparcia, czy na relacjach, w których Félagsbústaðir muszą brać pod uwagę żądania i sugestie silnych organizacji najemców?”

„Sfera publiczna kładła nacisk na odpowiedzialność biednych, że ubóstwo jest ich osobistym problemem” – mówi Sanna. „Mówi się nam, abyśmy kształcili się, aby wyjść z ubóstwa, pracowali, aby wyjść z ubóstwa i wzmacniali się, abyśmy mogli od niego uciec. Ale choć ważne jest osobiste wspieranie tych, którzy doświadczają ubóstwa, ubóstwo nie jest problemem osobistym. Ubóstwo jest problemem społecznym, konsekwencją nierówności, za którą odpowiedzialne jest społeczeństwo. Jeśli traktujemy ubóstwo nie jako problem osobisty, lecz społeczny, staje się oczywiste, jak pilne jest wzmocnienie biednych jako grupy, danie im możliwości znalezienia solidarności i zorganizowania się, sformułowania żądań i metod walki oraz stworzenia aktywnej solidarności wokół swoich interesów” – mówi Sanna.

Zwraca uwagę, że w dyskusji po pożarze w prywatnym bloku mieszkalnym z mieszkaniami socjalnymi w Londynie, wieży Grenfell, ujawniono, że zanim neoliberalizm zniszczył system socjalny w Anglii, mieszkańcy zasiadali w zarządzie wieży. „Neoliberalizm podkopał pozycję najsłabiej sytuowanych na tak wiele sposobów” – mówi Sanna. „Ich warunki płacowe pogorszyły się, muszą płacić wyższy czynsz, cieszą się mniejszymi prawami i są odcięci od decyzji społecznych, także tych, które są dla nich najważniejsze. Wkradła się mentalność, którą w czasach kolonialnych nazywano „Brzemieniem Białego Człowieka”, odpowiedzialnością białego człowieka za nierozsądnych i bezradnych ludzi w koloniach. Ta sama postawa odzwierciedla się w traktowaniu biednych w naszym społeczeństwie. Elita uważa się za uprawnioną do podejmowania wszystkich decyzji za najsłabiej sytuowanych. I wzdycha, gdy podnosi sobie pensje z powodu ogromnej odpowiedzialności, jaką ponosi. To jest absurdalne stanowisko. Problemem najsłabiej sytuowanych jest bezsilność. I są znacznie lepiej przygotowani do podejmowania decyzji o własnej sytuacji niż ktokolwiek inny.”

„Aktywna solidarność biednych jest nie tylko niezbędna dla ludzi ubogich, ale także dobra dla społeczeństwa jako całości” – mówi Daníel. „Historia pokazuje, że dobre społeczeństwa budują się na solidarności najsłabiej sytuowanych. Społeczeństwa są niszczone poprzez oddawanie całej władzy bogatym.”