
Wiadomość
27 października 2017To dotyczy nas wszystkich
Kiedy czytamwiadomośćo tym, że mężczyzna zaoferował obniżenie czynszu kobiecie w trudnej sytuacji finansowej w zamian za to, że z nim spała, moją pierwszą reakcją jest beznadzieja z powodu tego, jak daleko nam jeszcze do tego, byśmy #szanowały_siostry. Przynajmniej wielu z nas jest od tego niestety bardzo daleko.
Kiedy mówi się o nierównościach, zazwyczaj odbywa się to w sposób bezkrwawy; wyciąga się liczby, lewicowcy mówią o dysproporcjach, a prawicowcy oskarżają ich o tworzenie statystyk w celu opodatkowania ludzi. Stało się to tak wielkim banałem, że znamy reakcje polityków na pamięć. I nie zwracamy na to uwagi, bo ktoś w krawacie zaczyna mówić o indeksie, a my zawsze byliśmy słabi z matematyki w szkole (przynajmniej ja) i powaga sprawy nie uderza nas w twarz.
Dopiero gdy taka wiadomość się ukaże.
Nie chodzi tu tylko o mężczyzn i kobiety oraz brak wzajemnego szacunku między nimi, choć w tym aspekcie z pewnością coś jest nie tak. Wiadomość byłaby równie obrzydliwa, gdyby wynajmujący był homoseksualistą i zażądał od najemcy płci męskiej tej samej usługi. Zanurzmy się nieco głębiej i zobaczmy, jak nieludzkie mogą stać się nasze relacje, gdy jedna osoba jest w stanie osaczyć drugą po prostu z powodu nierównej sytuacji materialnej. Zobaczmy, co pieniądze mogą kupić, gdy wszystkie drogi są zamknięte. Nie odwracajmy wzroku, lecz pozwólmy, by bolało nas to, jakie okoliczności tworzymy, godząc się na to, że ludzie są popychani w rozpacz i beznadzieję!
Robimy to naszymi głosami.
Jesteśmy odpowiedzialni za to, co dzieje się na Islandii. Jesteśmy obywatelami w państwie demokratycznym, a nieszczęście współobywateli jest naszym nieszczęściem. Są naszymi braćmi i siostrami. Różnica w statusie, o której donosi wiadomość w DV, nie jest odosobnionym incydentem związanym jedynie z perwersją jednego mężczyzny, lecz głośnym ostrzeżeniem dla nas o tym, jak ważne jest promowanie równości ekonomicznej. Aby zburzyć te stworzone przez człowieka bastiony bogactwa, które stoją na przeszkodzie temu, by Islandia mogła zapewnić ludziom podstawowe prawa człowieka, takie jak dach nad głową, dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej, oraz możliwość czynienia dobra.
Jestem człowiekiem jak inni i dlatego mogę pogrążyć się w goryczy w okresie przedwyborczym i nazywać sługi kapitału złymi imionami. To oczywiście źle wpływa na tych, którzy znają ludzi głosujących na Partię Niepodległości i im podobnych za każdym razem, gdy przed nimi kładzie się kartę do głosowania. Ludzie, na których mi zależy, również robią tę niewyobrażalną rzecz. Ci ludzie nie są źli, żeby to było jasne. A właściciele, którzy oplatają swoimi szponami nasze demokratyczne instytucje i uniemożliwiają nam wprowadzenie jakichkolwiek zmian na rzecz tych, którzy mają mniej? Nie, oni też nie są źli. Słowo zło jest nacechowane wartościami i puste. Użyjmy raczej słowa „nieświadomość”.
Chodzi o to, że jutro głosujemy i wtedy ważne jest, aby nieświadomość nie mogła trwać dalej. Bogacze powinni uznać za honorowe trzymanie się z dala od polityki. Wszystko, co robią, jest potencjalnym konfliktem interesów. Ale dopóki oferują swoje siły w pracy politycznej, to naszą odpowiedzialnością jest odmówienie im naszego mandatu. Tak jak odmówiłoby się pijanemu człowiekowi kluczyków do samochodu. Pieniądze to nie tylko liczby na papierze. Nierówność to nie tylko cholerne zadanie matematyczne. Jest to loch, w którym jedna osoba musi zrzec się swojej godności, aby otrzymać podstawowe prawa człowieka od drugiej.
Símon Vestarr